+48 603-127-323

Blog

“Historia z wypiekami”

Kochani
U nas już maraton świąteczny w pełni 🎄
Ciastka, pierniki, paluchy napieczone w kilogramach.
 Pierwsze makowce już w brzuchach, kolejne makowce już dojrzewają sobie w kuchennym ciepełku 🤗

 

Wiecie? Święta najbardziej mi się kojarzą z ciasteczkami. Kiedy mama po roku pełnym pracy miała w końcu czas siedzieć ze mną do nocy w kuchni i kręcić czekoślimaczki, kruche paluszki, ciasteczka maślane 🍪
Potem przygotowywałyśmy tradycyjnie sałatkę jarzynową, po domu rozchodził się zapach wolnowarzonego bigosu i słynne

Nie jedz, to na święta!

Po prostu wspaniałe chwile spędzałyśmy jak zawsze w kuchni.
Dlatego możliwość pieczenia dla Was jest dla mnie taką przyjemnością, bo kuchnia to mój świat, w którym czuję się dobrze i czuję, że żyję i mam po co żyć. Obdarowywania Waszych brzuchów moimi smakołykami to dla mnie zaszczyt. Dlatego kiedy piekę wkładam we wszystko całe swoje serce, a nawet rozmawiam z tymi ciachami, aby miały w sobie jak najwięcej smaku, miłości i ciepła.

Dla mnie najwspanialsze święta to ciastka. Ciastka, ciastka, dużo ciastek i ten wspaniały zapach pierników, których sama nie mogę jeść, ale mogę nimi wywołać uśmiech na Waszych buziakach. Dlatego mimo braku sił, kręcę się w kuchni jak szalona, aby napiec dla Was jak najwięcej słodkości, bo możliwość spędzenia świąt z Wami przy jednym stole, gdzie moje zdrowe smakołyki będą sprawiały chwilę przyjemności Waszym podniebieniom to dla mnie największy prezent na święta, za który

BARDZO WAM DZIĘKUJĘ!




 

I chciałabym tu napisać więcej i więcej, ale mam tyle słów i myśli Wam do przekazania, że nie zmieści się to w 1 wpisie.

Od dzisiaj znikam w kuchni na całe 4 dni i wrócę do świata żywych najprawdopodobniej dopiero po wydaniu ostatniego zamówienia w Wigilię.

Dlatego teraz chciałabym Wam życzyć, aby nadchodzące święta były pełne miłości dla samych SIEBIE.
Pozwólmy sobie na trochę ciepła dla samych SIEBIE.
Nie denerwujmy się na SIEBIE.
Nie pędźmy na łeb na szyję narażając SWOJE zdrowie.
Po prostu bądźmy ZE SOBĄ.
Bądźmy dla samych SIEBIE, zadbajmy o samych SIEBIE, przytulmy SIEBIE.

Życzę Wam też wspaniałych chwil wśród najbliższych. Ogromu ciepła, ogromu miłości, ogromu uśmiechu. I dużo smakowitych przyjemności podniebienia, które nie skończą się boleściami brzucha.

Spędźcie te święta radośnie i spokojnie bez zbędnego podnoszenia kortyzolu


 ❤

 

3 lata temu, jeszcze w Szczecinie, Katarzyna Wolnik – Sayna przygotowała wspaniały materiał radiowy o mojej historii i o mojej Kawiarence.
 Wiele się od tego czasu zmieniło. Moja wiedza jest zdecydowanie większa niż wtedy. Moje przygody zdrowotne poszły o krok, a nawet dwa dalej przez co mam jeszcze większą świadomość samej siebie i swojego stanu. Zakręcona z małej pracowni rozwinęła się do Kawiarenki na krakowskim Kazimierzu, która dla wszystkich jest już jak dom. A ja mam wokół siebie coraz więcej wspaniałych ludzi, przyjaciół, którzy są już dla mnie jak rodzina.

I gdy sama się w tym wszystkim gubię i zapominam. Gdy sama zaczynam się poddawać. Gdy wypłakuję się mamie, że jestem do niczego, bo bartonella mnie pokonuje, a ja jestem bez sił do pracy i życia i nie mam już siły z tym cholerstwem i bólem walczyć to dostaję od Was wiadomości, że sami już nie macie sił ciągnąć dalej, ale ja Wam daję nadzieję i dzięki mnie walczycie i się nie poddajecie.
Płaczę wtedy jeszcze bardziej, ale już ze wzruszenia, bo dzięki Wam wiem, że mam po co i dla kogo się leczyć i walczyć, chociaż jest cholernie ciężko, kiedy dopadają mnie herxy i zwalają całkiem z nóg.

Tradycyjnie jak co grudzień dzisiaj z rana posłuchałam znowu mojej „Historii z wypiekami”
I myślę, że to powinno być obowiązkowe słuchowisko dla wszystkich, którzy w pewnym momencie się gubią (nie tylko w święta). Ja sama coraz częściej czuję się zagubiona
Ale na początku pada pytanie:



-Czego nauczyła Cię choroba?


-Szacunku do życia.

 

Nauczyłam się żyć chwilą.
Czasem o tym zapominam. Wtedy bartonella mi o tym przypomina.
I tego Wam też życzę. Żyjcie każdą chwilą. Zwolnijcie, weźcie oddech i po prostu cieszcie się chwilą jakakolwiek by ona nie była.
Cieszcie każdą spotkaną osobą. Chwytajcie każdy uśmiech – swój i innych. I obdarowujcie siebie samych i innych jak najczęściej uśmiechami.

Jak to wujek Tomek zawsze mówi:

Uśmiechajmy się do siebie, bo uśmiech to pół pocałunku, a przytulenie to już ho, ho!





Bez ładu, bez składu, spontanicznie, co mnie ręce po klawiaturze poniosły.
 Bo o to chodzi. Spontanicznie, szczerze, z serca ❤

Ściskam Was kochani!
I jak zawsze do zobaczenia, do słodkiego najedzenia ❤

 

A na sam koniec zachęcam do posłuchania wspomnianego materiału HISTORIA Z WYPIEKAMI. Katarzyny Wolnik – Sayny

http://radioszczecin.pl/276,4569,historia-z-wypiekami-reportaz-katarzyny-wolniksa

PS Z tego miejsca jeszcze gorąco pozdrawiam Panią Kasię! Marzy mi się, aby odwiedziła nas w Krakowie i zobaczyła jak toczy się dalej historia z wypiekami. Chciałabym móc ponownie jej pokazać ten ogrom słodkiego ciepła ☺

POST A COMMENT

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.